Z ruin XIII-wiecznego zamku, niegdyś perły Villehardouina, roztaczają się urzekające widoki na Tajget w górze, ruiny Mistry trochę poniżej i obsadzoną oliwkami Lakonię w dole.
Nad różnokolorowym kwieciem porastającym ruiny unoszą się różnobarwne motyle. Nic nie zakłóca ciszy...
Z ruin zamku schodzimy po kamienistych ścieżkach i schodkach wijących się wśród bizantyjskich kościółków i ruin domostw. Zębate szczątki bizantyjskiego miasta walczą o przetrwanie z napierającą na kamienie bujną zielenią. W XIII-XV stuleciu, przez dwa wieki bizantyjskiej świetności, Mistra, będąca drugą po Konstantynopolu stolicą dynastii Paleologów, liczyła ponoć do 30 tysięcy mieszkańców. W 1460 r. zajęli ją Turcy, w 1770 r. spalili Albańczycy, w 1825 płonęła w czasie wojny o niepodległość. Później już nie zdołała podnieść się z upadku. W 1952 r. opuścili ją ostatni mieszkańcy, nie licząc garstki zakonnic z klasztoru Pantanassa.
O 13.30 opuszczamy Mistrę i kierujemy się do oddalonej o 8 km Sparty. Razem z historią zataczamy krąg: Antyczna Sparta znikła z powierzchni ziemi w średniowieczu, kiedy to resztkę kamieni z jej murów przeniesiono do budującej się Mistry. Po 1834 r., kiedy król Grecji Otto zainicjował odbudowę Sparty, do której użyto materiału budowlanego ze zrujnowanej Mistry... Antyczny historyk Tukidydes napisał w V w. p.n.e., że przyszłe pokolenia nie uwierzyłyby w potęgę Sparty, patrząc jedynie na szczątki jej murów i gmachów. Sprawdzamy trafność tej przepowiedni in situ... Na tyłach miejskiego stadionu, przed którym stoi pomnik Leonidasa o onyksowych oczach, jest pagórek porośnięty prastarym gajem oliwnym. W tym miejscu archeolodzy niespiesznie wykopują szczątki antycznej Sparty (pochodzące głównie z czasów rzymskich).
W muzeum archeologicznym w Sparcie czeka nas niespodzianka: słynne popiersie hoplity z V w. p.n.e., będące domniemanym portretem Leonidasa, zostało wypożyczone na czasową wystawę w Kanadzie, więc na pustym postumencie znajdujemy tylko fotografię. Mozaik rzymskich odkrytych podczas kopania fundamentów pod muzeum niestety nie wolno fotografować. Ogólnie zbiory w żaden sposób nie wiążą się z mityczną sławą Sparty...
Githion
 |
Mavrovouni: letnisko na przedmieściach Githionu, znane z ogromnej plaży. W dali wysepka Kranae z latarnią morską |
Kolację spożywamy w najprawdziwszej nadmorskiej tawernie rybnej, słynnej ze świetnej domowej kuchni i świeżych ryb poławianych rodzinnym kutrem. Zupa rybna kakavia jest znakomita, podobnie jak soczysta sałatka grecka i chrupiące smażone ryby wszelkiej maści.
Mani
Nazajutrz najpiękniejszy dzień naszej wycieczki: Mani.
Niektórzy zaliczają Githion do krainy Mani, dla innych (w tym dla mnie) zaczyna się ona dalej na południe, za ruinami tureckiego zamku Passawa. Zresztą dopiero tam krajobrazy nabierają nieziemskiego, księżycowego piękna, a w powietrzu pojawia się jakaś nuta dzikości. Mani przez wieki było krainą rebeliantów i wendetty. Do dziś odróżnia się od reszty Grecji niezwykłą kamienną architekturą.
 |
Nieziemskie krajobrazy Mani |
 |
... cd |
 |
...cd |
 |
...cd |
Jaskinie Dirou
Największym cudem natury Mani są jaskinie znane pod wspólną nazwą Dirou. Chodzi o potężny, zbadany zaledwie w niewielkiej części system jaskiń krasowych, ciągnących się od podnóży Tajgetu do morza. Ich korytarze wyrzeźbiła podziemna rzeka a woda przesączająca się z gruntu przez skały wapienne dokonała cudu formacji naciekowych.
 |
Vlichada: jedna z najpiękniejszych mokrych jaskiń świata |
 |
...cd |
 |
...cd |
 |
Zielony kolor dają glony, które wyrosły pod wpływem światła lamp |
Do zwiedzania udostępniono 1200-metrowy odcinek jaskini mokrej (po której pływa się tratwą) i ok. 300 m suchego korytarza.
 |
Rejs tratwą trwa ok. pół godziny |
Jeden z panów, znający się na inżynierii kopalń, zauważył, że dla udostępnienia jaskini wykonano wielką pracę drążąc tunel w kłującym deszczu stalaktytów. Dla mnie to czyste barbarzyństwo: wszystkie dłuższe stalaktyty na trasie pozbawione są szpiców. Udostępniona jaskinia nazywa się Vlichada, ponieważ słodka krasowa woda miesza się w niej z wpływającą z morza słoną wodą. Bogactwo form i barw w jaskini przyprawia o zawrót głowy.
...i plaża przy jaskiniach
I jakby tego było jeszcze za mało, korytarz jaskini kończy się nad niewiarygodnie przejrzystym, turkusowo-lazurowym morzem. Przy cudnej plaży z białych otoczaków.
Kąpiemy się w morzu, wygrzewamy na ciepłych kamieniach.
 |
Białe plaże obok jaskiń Dirou |
 |
Placyk przed wejściem do jaskini |
 |
W takiej wodzie nie sposób się nie wykąpać |
Vathia
Tuż po południu ruszamy dalej, w głąb magicznej krainy Mani. Mijamy wioski z domów-wież i kościółki bizantyjskie wśród gajów oliwnych. I surowe, skaliste wybrzeża z zatoczkami, w których lśnią biało-lazurowe plaże. Kulminacyjnym punktem Mani jest wioska Vathia. Jeszcze niedawno całkiem opuszczona, teraz z wolna wraca do życia. Pojedyncze domy-wieże znajdują właścicieli, którzy podejmują trud rekonstrukcji. Przemierzamy ukwiecone, zarosłe zielskiem zaułki, oglądamy widoki.
 |
Vathia widziana przez starą prasę do oliwek (już jej tam nie ma...)
...i przez łan złocieni, który pojawił się nagle w tym roku
|
Przy drodze ponad wsią 1 maja otwarto nową stylową tawernę – jedyną w Vathii – z tarasem, z którego rozpościerają się nieziemskie widoki na kamienną wioskę i wybrzeże w dole. W karcie wszystko – od kawy i lodów po pieczeń z koźlęcia, jagnięcinę, mięsa z rusztu i warzywa duszone w oliwie. Szkoda, że jeszcze za wcześnie na obiad...
Za Vathią zawracamy – kilka kilometrów dalej jest przylądek Tanaro, jednak droga doń nie nadaje się dla autokaru.
Gerolimenas i Areopolis
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w uroczej nadmorskiej wiosce Gerolimenas. Niektórzy jedzą obiad w nadmorskiej tawernie, inni wybierają kąpiel w morzu i plażowanie.
 |
Gerolimenas: kamienny port i plaża |
 |
Gerolimenas: grecka wersja hedonizmu |
Zanim opuścimy Mani, odbywamy spacer miasteczku Areopolis. Jak przystało na stolicę Mani, ma ono konsekwentnie kamienną zabudowę. Na głównym placu stoi złocisty pomnik Petrobeja Mawromichalisa – lokalnego przywódcy, którego postać i czyny świetnie oddają ducha regionu.
 |
Uroczy zakątek w Areopolis |
 |
Studnia w Areopolis - kamienna, jak wszystko tutaj |
Przed powrotem do Githionu zatrzymujemy się przy straganie, w którym rolnicza rodzina sprzedaje płody swojej ziemi: oliwę, pomarańcze, oliwki, miód, pomidory. Wszystko smakuje słońcem.
 |
Zakupy w zaprzyjaźnionym gospodarstwie manijskim
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz